RELACJA ROBERTA Z JAWY, SEMERU I KAWAH IJEN, SIERPIEŃ 2013

15/09/2013 | Relacje

Po całonocnej podroży pociągiem z Jogyakarty, wysiadłem na dworcu w Malang. Plan był prosty, dojechać do Tumpang , tam zrobić badania BMI , wynająć wspólnie z innymi jeepa do Ranupani, bazy i biura Bromo Tengger Semeru National Park,  i w drogę, tzn.  na gorę J.

Szczęście pytającym sprzyja J , spotykam 5 młodych chłopaków , którzy również jadą na Semeru. Od tej pory podróżujemy razem. Chłopcy sprawnie znajdują busa do Tumpang, za kilka złotych. W Tumpang  idziemy do lekarza,   pomiar cisnienia , i dostaję zaświadczenie lekarskie, że mogę zdobywać  Semeru.  Mam problem, wszystko idzie zbyt szybko, nie zdążyłem kupić jedzenia i gazu do kuchenki. Chłopcy mówią żebym się nie martwił , gazu do mojej kuchenki nie znajdę na całej Jawie, będziemy razem gotować wodę , jedzenie również. Kupuje trochę zupek jawajskich i parę konserw.  Potem lądujemy u znajomych, szybka kąpiel, i jedziemy do Ranupani,  jeepem ,  3 godziny , za 200000 rupi  od łepka. Po drodze jeden z samochodów zepsuł się  i skutecznie zablokował drogę.  Ranupani, rejestracja ekipy , kupno biletów, miejscowi 6000 R , ja 72000 R. Rejestrujemy się jako grupa z Klubu Wysokogórskiego w Lubinie . Mam nadzieję, że prezes mi wybaczy J  Po 4 godzinach dochodzimy do Ranu Kumbolo, (ok. 2500m npm   ),  przepięknego jeziorka, i tutaj spędzamy pierwszą noc. Zimno jak cholera , 2 może 5 stopni.   Nad jeziorem jest ze 250 namiotów. 17 sierpnia jest Independence Day , w tych dniach mieszkańcy Jawy uczestniczą w  ceremonii pod świętą górą Semeru – Mahameru.  Następnego dnia po 3 godzinach docieramy do Kalimati, następnego obozu. W obozie nie ma wody, jest w źródełku  kilometr od obozu. Kolejny nocleg. Rano (17 sierpnia ) pojawia się problem,  w Dniu Niepodległości  jest zakaz wstępu na wulkan, taki rodzaj szacunku dla Świętej Góry. Cały dzień uczestniczę w ceremonii, pod górą jest chyba ze 2 tysiące ludzi , którzy  biorą udział w ceremonii, fotografują się z flagami, w swoich strojach z uczelni,  i ze mną , byłem jedynym obcokrajowcem w obozie.  Wychodzimy o  23, tak żeby na szczycie być  o wschodzie słońca. Po drodze kolejny obóz –  Archopodo.  I zaraz koniec lasu. Zaczyna się prawdziwy wulkan.  Wygląda to tak jak wielka góra szlaki, żużlu, czarnego piachu i popiołu.   Dwa kroki do góry i obsuwasz się jeden krok.  Dopiero teraz uświadomiłem sobie, ze takim tempem na górze będę o 3 rano.  Zimno jak cholera chyba w pobliżu zera.  Znalazłem jakąś szczelinę, owinąłem się folia i przekimałem dwie godziny. O 6. jestem na szczycie, 3767 m npm.  Praktycznie wejście od granicy lasu , zajęło mi 3 godziny.   Widoki wspaniałe,  wschód słońca, gdzie nie spojrzeć wulkan na wulkanie.     Nagle jak pierdolnie , ze szczeliny pół kilometra od nas słup dymu i popiołu na kilometr.  Po godzinie znowu wybuch , i tak średnio co godzinę. Zrobiło się cieplej ,  chłopcy padli ze zmęczenia i śpią na piasku. Proszę zwrócić uwagę, ze większość wchodziła w sandałach.  Pamiątkowe zdjęcia i schodzimy. Zejście do granicy lasu zajęło mi 15 minut J   .  Jeszcze jeden nocleg w Kalimati , i następnego dnia wracamy do Tumpang.

Reasumując,  przy dobrej organizacji  na gorę można wejść w dwa dni , i jeden dzień powrót.  Średnio na gore wchodzi 15- 25 osób dziennie , w Dzień Niepodległości było ok. 1000.  

Z Malang pojechałem do kopalni siarki, Kawah Ijen. O świcie zszedłem do krateru i zrobiłem kilka zdjęć.  Nie miałem odwagi robić więcej. Na dnie krateru nie da się przebywać bez maski.  Jeziorko na zdjęciach to zbiornik kwasu siarkowego.  Nieprawdopodobne jak ludzie mogą pracować w takich warunkach.

Ten człowiek na motorze to ja J ,  szesć dni za kierownicą Hondy i wszędzie po lewej stronie.  

Na Merapi nie udało się  wejść , ponieważ akurat „erupował” a kilka dni wcześniej zaginął na nim Jewgienij z Rosji.